Czy Ty też przestałeś uczyć się od swojego dziecka?

Pamiętasz jak wyglądało Twoje życie z noworodkiem, a później z niemowlęciem? Spróbuj sobie przypomnieć…

Skąd wiedziałeś, jaki rodzaj płaczu jest sygnałem bólu, głodu a jaki „prośbą” o kontakt, wzięcie na ręce? Po czym poznawałeś, że dziecko już się najadło albo jest śpiące? Skąd wiedziałeś, że o jakiejś porze warto iść z nim na spacer, bo później będzie bardziej wypoczęte i radosne?

Na początku nic nie wiedziałeś. Dla wielu rodziców bywa to bardzo przyłączające. Do tego dochodził brak snu i niezaspokojone własne potrzeby. Ale mimo wszystko starałeś się odgadnąć, o co temu dziecku może chodzić. Często metodą prób i błędów. Jak się coś sprawdzało, robiłeś tego więcej. Dochodziliście do jakiejś równowagi. Już wydawało się, że wszystko jest jasne. Jednak po czasie znowu coś się zmieniało i trzeba było zaczynać od nowa.

Rozwiązanie, które było dobre wczoraj, dzisiaj już się nie sprawdziło. Więc co robiłeś? Znowu się uczyłeś swojego dziecka. Wykonywałeś coś w jego kierunku i czekałeś na feedback. Jednak potem, gdy dziecko podrosło, zacząłeś je nauczać i pouczać, „bo już jest duże”, „bo pewne zasady trzeba mu wpoić”, „bo powinno już…”

Jak mówi J.Jull „proces wzajemnego uczenia się z dzieckiem trwa całe życie”.

Wiele trudności w rodzicielstwie wynika z braku słuchania jak i usłyszenia swoich dzieci, z niesprawdzania czy to, co robimy im służy, z braku zaciekawiania się tym co „pod spodem”, z nieprzyjmowania ich perspektywy. Nikt nie mówi, że to jest łatwe, dlatego się tego uczymy.

Dobra wiadomość jest taka, że kiedyś już to robiłeś i wychodziło Ci całkiem nieźle ;) Możesz spróbować do tego wrócić. Ten czas nigdy nie idzie na marne.

Agnieszka Majewska, psycholog

Jako psycholog z wieloletnim doświadczeniem w pracy z nastolatkami oraz matka 5-latki i 17-latka, oferuję nie tylko specjalistyczną pomoc i narzędzia potrzebne do pokonania tych wyzwań, ale również perspektywę rodzica.

Umów wizytę